niedziela, 8 grudnia 2013

Edith Piaf oczami Simone Berteaut

Edith Piaf. Ile twarzy kryje się za tym nazwiskiem! Wybitna artystka, niebywały geniusz, krucha istotka o powalającym głosie, gwiazda lat 50., silna, a zarazem słaba osoba, zagubiona kobieta. Trudno opisać i zrozumieć osobowość Edith Piaf, tak złożoną i skomplikowaną była ona postacią. Fascynujące jest jej życie, droga jaką przeszła od ulicznej śpiewaczki po gwiazdę estrady. Choć zawsze otoczona całymi zastępami ludzi, zazwyczaj czuła się samotna, a jedyną osobą, która wytrwała przy niej do końca i chyba najlepiej ją znała i rozumiała była jest siostra Simone Berteaut, która napisała o niej książką i ją jej zadedykowała słowami: Dla Ciebie moja Edith, napisałam tę książkę z całą szczerością i prawdziwie. Jest w niej Twój śmiech i Twój płacz, Twoje radości i smutki. Wciąż słyszę ostatnią przestrogę, jaką mi dałaś: "Momone, nie rób głupstw".Tak bardzo bym chciała, żebyś znów wzięła mnie za rękę. Ale kiedy to się stanie, mój Boże?


Pewnie większości dość dobrze jest znany życiorys Edith Piaf. Przyszła na świat w grudniu 1915 roku, urodziła się dosłownie na ulicy. 
Jej matka, śpiewaczka, porzuciła ją wkrótce po narodzinach i Edith wychowywała się u swojej babci, która prawie nigdy nie była trzeźwa. Po paru latach powrócił po nią ojciec i zastał ją brudną i zupełnie zaniedbaną. Potem Edith mieszkała w domu publicznym, gdzie zauważono, że dziewczynka jest niewidoma (po paru latach odzyskała wzrok). Dalszą część dzieciństwa spędziła zaś ze swoim ojcem, który jeździł po miasteczkach, występując jako akrobata na ulicach. Tak zaczęła się przygoda Edith z piosenką i ze śpiewaniem na ulicy. Tak zarabiała na życie, dopóki  na Polach Elizejskich nie dostrzegł jej Leplée. To dzięki niemu Edith trafiła z ulicy na scenę. Wtedy została nazwana Małą Piaf. Kolejne lata przyniosły jej wielkie sukcesy, sławę i wielotysięczną publiczność. Z nikomu nieznanej, ulicznej śpiewaczki, stała się  Wielką Piaf. 


Edith Piaf stawała się na scenie prawdziwą czarodziejką. Gdy kurtyna się unosiła, ludzie mogli zobaczyć małą, niepozorną postać (zawsze w czerni), lecz gdy zaczynała śpiewać, cała widownia milkła i chłonęła jej głos i słowa aż do końca występu. Potem następowały niekończące się owacje i bisy. Edith Piaf oczarowywała. Swym głosem, swymi emocjami i gestami niesamowicie oddziaływała na ludzi i wzbudzała zachwyt i szczere wzruszenie.

Przez te wszystkie lata towarzyszyła jej Simone. To ona najlepiej znała Edith. Była świadkiem jej miłości, radości i wielu upadków oraz dramatów. To ona z boku obserwowała jej rozwijającą się karierę, przeżywała każdy jej występ, nieraz siedziała w głębi sali i płakała ze wzruszenia, podziwiając swoją siostrę na estradzie. Była jej oddaną towarzyszką. A życie z Edith proste nie było. Była ona  uosobieniem geniuszu, a jak wiadomo, z takimi ludźmi życie na co dzień jest bardzo trudne. Piaf była szalona, miała często nieobliczalne pomysły, za które potem musiała słono płacić. Nieprzystosowana do normalnego życia, postępowała dziwacznie i impulsywnie. Wobec swych mężczyzn (a miała ich naprawdę wielu) była wyjątkowo zaborcza. Wymagała od nich posłuszeństwa i całkowitego oddania. Każdego kolejnego mężczyznę uważała za miłość swego życia, zakochiwała się jak nastolatka.  Dużo piła, lubiła się bawić.  Była wiecznym dzieckiem, żyła w swoim własnym świecie, żyła piosenką... Nie było łatwo przy niej trwać i ją wspierać. Ale była genialna i wyjątkowa. Takim ludziom wybacza się wszystko.
 
Poza tym życie tej wyjątkowej kobiety było bardzo ciężkie. Odtrącenie przez matkę, życie na ulicy, życia z dnia na dzień- to wszystko pozostawiło po sobie ślad. Potem było lepiej, Edith kwitła, rozwijała się, aż do roku 1951, kiedy zdarzył się wypadek samochodowy, który był początkiem jej złej passy. To wtedy Edith uzależniła się od morfiny i od tego momentu zaczęły się ujawniać jej liczne problemy zdrowotne. Od 1951 do 1963 roku Edith Piaf przeżyła cztery wypadki samochodowe, jedną próbę samobójstwa, cztery kuracje odwykowe, jedną kurację snem, trzy ataki śpiączki wątrobowej, jeden atak szału, dwa ataki delirium tremens, siedem operacji, rozedmę płuc, dwa odoskrzelowe zapalenia płuc. Ciężko się po takich przeżyciach pozbierać, ale Edith miała motywację- chciała śpiewać! Nawet w najgorszym stanie nie poddawała się i stawała przed publicznością. Po  dwunastu latach  dała jednak za wygraną- jej ciało było już zanadto wyniszczone chorobami, narkotykami i alkoholem. Zmarła 10 października 1963 roku.

Książka Simone Berteaut to naprawdę godna polecenia lektura. Jest to biografia sfabularyzowana, dlatego czyta się ją wyjątkowo dobrze jak na tego rodzaju literaturę. Przewija przez nią mnóstwo nazwisk, sporo tytułów piosenek, trochę dat- to jednak nie przeszkadza. Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy zmieniania przez autorkę czasu z przeszłego na teraźniejszy. Nie lubię tego. Jednak działo się to na tyle rzadko, że i to nie było uciążliwe.
Warto przeczytać, naprawdę. Warto poznać lepiej historię Edith Piaf. Była to osoba nietuzinkowa i wyjątkowa! Mnie zafascynowała…


J.

5 komentarzy:

  1. oj to będzie moja pozycja obowiązkowa :D
    jak na wierną fankę Paryża przystało :) !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane, szczególnie dla osoby, która o Edith Piaf nie wie za wiele, jedynie czasami nuci jej piosenki. I o ile sama artystka nie jest osobą, która mnie fascynuje (zresztą, tutaj bardzo rzadko występują piosenkarze), tochętnie bym przeczytała. Dla samej historii...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa książka. Jak będę bardziej interesował się Edith, to może po nią sięgnę. Ostatnio pisałem o Piaf u mnie. :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń